piątek, 20 maja 2016

czekanie jako dar, ale cholernie nudny

nic nie robię. wstaję rano, idę z psem, jem śniadanie i nic nie robię. po południu trening i nic nie robię. zbyt dużo czasu, którego jak na razie nie umiem spożytkować. zastanawiam się nad pracą, gdyż na studia nie mam zamiaru iść (przynajmniej na dzienne).  zostaje mi tylko czekanie i wykorzystanie czasu w jakiś produktywny sposób. zakurzone książki ani razu jeszcze nie otwarte czekają na półce...
siedząc teraz przed laptopem i oglądając jednym okiem Miodowe Lata, myślę o tym, co będziemy robić kiedy przyjedziesz za tydzień. planujemy kolejny wyjazd, tym razem na dłużej, by móc świętować pierwszą rocznicę oraz moje wszystkie zdane matury. myśli wybiegają w przyszłość. granice niepewności sięgają zenitu, gdy pomyślę o tym, że obecnie nie mam nic na głowie. nic ani nikt nade mną nie wisi. ale trzeba szukać czegoś, trzeba już w lipcu wziąć się do jakiejś roboty. usamodzielnić się. wziąć życie w swoje ręce.

10 maja - jedna z najważniejszych dat w moim życiu
minął pierwszy rok