poniedziałek, 27 kwietnia 2015

♪Say Goodnight

jestem, kurwa, załamana... siedzę na łóżku i wyję z pierdolonej bezsilności. to jest niepojęte jak bardzo cyferki, zwykłe cholerne liczby mogą człowieka złamać na wpół; sprawić, że nagle wszystko rozpada się na miliony srebrnych kawałków i nic już nie jest się w stanie zobaczyć...
nie widzę nic przez łzy i strach, który ogarnia mnie niczym zimowa płachta w nienaturalnie wiosenny dzień. co ja mam teraz zrobić? jak ja mam się pozbierać i brnąć dalej? nie mam już siły, naprawdę - fakt, już dawno mnie one opuściły, ale jakoś jeszcze dawałam sobie radę. ale teraz? nawet jeśli mi się uda wyjść jakimś pierdolonym cudem na ostatnią prostą z tego gówna, to jak ja poradzę sobie później? przecież ja już usycham... a nie chcę na ostatni rok zaczynać w nowym miejscu wśród nowych ludzi, których już nienawidzę.